Dołącz już teraz! (Za darmo!)

Wprowadź swoją datę uroczystości

Dalej

i zacznij organizować swoją listę ślubnych zadań!

Zamknij
ill
Spójrz i zasięgnij inspiracji !
Zarejestruj się! Bierzesz ślub?

Na przeciw wszystkim przeciwnościom!

 

Poznali się zupełnie przypadkiem: na pobliskim przystanku autobusowym, wczesnym rankiem, w biegu do pracy. Okazało się, że byli sąsiadami. Po miesiącu Edyta wiedziała, że to właśnie Piotr zostanie jej mężem, on wtedy jeszcze tego nie wiedział. Ona mu tego nie mówiła… Dwa lata później poprosił ją o rękę w ich ulubionej japońskiej restauracji i w ten sposób wiosną 2009 roku rozpoczęli przygotowania to ślubu, który miał się odbyć w 2010.

Rozważali czy organizować tradycyjne wesele czy tylko obiad dla najbliższej rodziny. Ostatecznie zwyciężyła tradycja. Okazało się, że rok to wcale nie jest wiele, jeżeli chodzi o dopasowanie wolnych terminów: w restauracji, kościele oraz u zespołu. Liderzy mieli zarezerwowane terminy nawet 1,5 roku do przodu. Magiczne zestawienie tych trzech elementów dało piękną datę: 17.07.2010, godz. 17:00 przy Al. Królewskiej 17. „4 x 7”… na szczęście!

Początkowo organizacja wydawała im się dużym przedsięwzięciem, ale z upływem czasu okazało się, że nie jest to takie trudne.

Za radą znajomych zaproszenia zamówili przez Internet.

Ponieważ kościół był nowy i ładny, nie trzeba było go mocno ozdabiać. Żywe herbaciane róże z zielonym bluszczem przyczepione do ławek, kosz kwiatów przy krzesłach Państwa Młodych i ołtarzu wystarczył, aby wnętrze wyglądało naprawdę uroczo. Zatroszczyła się o to siostra, ta sama, która wraz z zespołem młodzieży śpiewała podczas ślubu.

Sala musiała być nie za duża i nie za mała, miała pomieścić 90 osób. Z własnego doświadczenia wiedzieli, że goście najlepiej się bawią, gdy wszystko odbywa się w jednym pomieszczeniu, a nie w oddzielnych salach i to było jedno z głównych kryteriów wyboru restauracji. Obydwoje nie przepadali za balonikami, serpentynami i podobnymi ozdobami. Dlatego zdecydowali, że głównym elementem będą białe storczyki w doniczkach postawione na stołach i w różnych miejscach sali. Do tego białe krzesła i bankietówki w kolorze szampana, takim samym jak tło zrobione przez wynajętą firmę za siedzeniami Państwa Młodych. Co do wyboru menu bardzo wsparła ich kierowniczka restauracji, która chętnie wszystko wyjaśniła i doradziła. Zdecydowali, że oznakują wizytówkami miejsca dla gości, aby uniknąć ewentualnych nieporozumień.

Wielkimi krokami zbliżał się TEN dzień. Wszystko było już prawie dopięte na ostatni guzik. Edyta i Piotr ćwiczyli ostatnie figury walca na pierwszy taniec i wtedy zaczęło się…:
- Piotr skręcił kostkę. Chociaż wywinął się od gipsu, to niestety kulał i nie wiadomo było, czy da radę zatańczyć na własnym weselu, a był zapalonym tancerzem.
- firma przygotowująca wiejski stół- zagubiła ich zlecenie.
- od 2 tygodni lał się żar z nieba, a sobota okazała się tym najgorętszym dniem miesiąca. Musieli odwołać zdjęcia plenerowe zaplanowane na południe. Najgorsze dopiero było przed nimi: klimatyzacja w restauracji nie wytrzymała upału i po prostu odmówiła współpracy! Goście wachlowali się chusteczkami i wszystkim, czym się dało i wcale nieskorzy byli do zabawy. Przerażona Edyta i Piotr w myślach widzieli już koniec imprezy, kiedy obsługa stanęła na wysokości zadania i wniosła awaryjne wiatraki, a zespół wszystkich poderwał do tańca!
Ok. 23:00 zgasły światła, a kelner wjechał na salę z indykiem, którego następnie dosłownie ”polewał” ogniem tworząc rodzaj niespotykanego spektaklu.
Zabawa trwała do 5 rano i nikomu już nie przeszkadzał upał.

Stwórz swoją stronę ślubną...ZA DARMO!

Kliknij tutaj aby zobaczyć DEMO strony ślubnej

Szukaj usług ślubnych