Pobiec do najbliższego kościoła i oznajmić księdzu proboszczowi, że bardzo się kochacie i chcecie spędzić ze sobą całe życie? Można, ale tylko w filmie dobrotliwy ksiądz od razu udzieliłby wam ślubu. W życiu trzeba najpierw dopełnić kilku formalności.
Wybór parafii
W którym kościele chcecie się pobrać? Tradycyjnie, czyli w parafii panny młodej, czy może praktycznie, najbliżej miejsca, w którym odbędzie się przyjęcie weselne? Albo jeszcze inaczej: w miejscu, które dla was ma szczególne znaczenie, na przykład w nadmorskim kurorcie, w którym się poznaliście? Trzeba to ustalić.
Pierwsza wizyta w kościele
Następny krok to wizyta w kancelarii parafialnej przy kościele, który wybraliście. Najlepiej udać się tam pół roku przed ślubem, a w miarę możliwości jeszcze wcześniej. Warto sprawdzić wcześniej godziny pracy kancelarii, bo zwłaszcza w mniejszych miastach bywają one otwarte krótko i na przykład dwa czy trzy razy w tygodniu. Większość parafii ma już swoje strony internetowe, na których łatwo znaleźć dane kontaktowe i podstawowe informacje.
W kancelarii poinformujecie proboszcza o wybranej przez was dacie ślubu i wspólnie ustalicie godzinę ceremonii. Spróbujcie też zapisać sobie wcześniej ewentualne pytania, które chcielibyście zadać księdzu. Pamiętajcie, że o ile dla was wszystko będzie nowe i nieznane, o tyle duchowny, z którym będziecie rozmawiać, udzielił już niejednego ślubu i z pewnością odpowie na każde pytanie.
Druga wizyta w kościele
Kolejna wizyta w parafii odbędzie się nie prędzej niż na trzy miesiące przed ślubem. Musicie wtedy okazać dowody osobiste i przynieść dwa dokumenty, o które trzeba postarać się wcześniej:
- Aktualne świadectwo chrztu. Świadectwo chrztu uzyskacie w kancelarii parafii, w której udzielono wam pierwszego sakramentu. W większości parafii dokumenty te wydawane są od ręki, ale w mniejszych miejscowościach może się zdarzyć, że na świadectwo trzeba będzie poczekać kilka dni, zawsze więc lepiej zadzwonić i dopytać o szczegóły. Pamiętajcie też, że świadectwo takie jest ważne przez trzy miesiące od momentu wystawienia, dlatego nie należy starać się o nie zbyt wcześnie.
- Zaświadczenie o odbyciu nauk przedmałżeńskich (a jeśli jeszcze ich nie ukończyliście – o tym, że bierzecie w nich udział). Nauki przedmałżeńskie są obowiązkowe dla obojga narzeczonych i nie ominą nawet tego, kto chce wziąć ślub z katolikiem, samemu występując jako osoba niewierząca. Zwolnione z nich będą tylko osoby, które nauki zaliczyły na przykład na lekcjach religii w liceum i do tej pory udało im się nie zgubić odpowiedniego zaświadczenia.
Im wcześniej zajmiecie się tematem, tym mniej nerwowe będą ostatnie tygodnie przed ślubem.
Nauki przedmałżeńskie
Nauki można odbyć w każdej parafii, więc najlepiej zacznijcie poszukiwania praktycznie: od kościoła, do którego będzie wam najwygodniej się dostać. Nauki trwają od kilku do kilkunastu godzin, a spotkania odbywają się raz w tygodniu. Są też dwie wiadomości dla zapracowanych, dobra i zła. Najpierw dobra: parafie coraz częściej organizują kursy weekendowe, a czasem na zaliczenie katechez wystarczy jeden dzień. Ta gorsza wiadomość jest taka, że samo zapisanie się na weekendowe spotkania graniczy z cudem. Zapisy odbywają się przez telefon lub przez strony internetowe i obowiązuje prosta zasada: kto pierwszy ten lepszy.
Czym są nauki i czemu mają służyć? Nie istnieje żaden „jedynie słuszny” schemat takich spotkań, dlatego wasze nauki mogą być zupełnie inne niż te, o których opowiadali wam znajomi kilka miesięcy wcześniej. Katechezy może prowadzić samodzielnie ksiądz, ale może się na nich pojawić psycholog, lekarz lub małżeństwo pragnące podzielić się z wami swoim życiowym doświadczeniem. Oficjalnie ich celem jest duchowe przygotowanie narzeczonych do założenia rodziny. Będzie więc o typowych problemach, z którymi muszą się zmierzyć młodzi małżonkowie, o znaczeniu wiary i przysięgi, którą zamierzacie złożyć. Zawsze jest też mowa o rodzicielstwie i naturalnych metodach planowania rodziny.
Oprócz nauk, wymagane jest też odbycie trzech spotkań w przykościelnej poradni rodzinnej. Każda para umawia się na nie indywidualnie, prowadzi je osoba świecka i dotyczą one przede wszystkim naturalnych metod planowania rodziny.
Tak samo jak w przypadku nauk, poszukiwania poradni zacznijcie od najbliższej wam parafii. Teoretycznie wymagane są trzy godzinne spotkania, ale w praktyce kościół najczęściej idzie narzeczonym na rękę i skraca rozmowę do jednej godziny.
Na trzy miesiące przed ślubem ksiądz spisuje tzw. protokół przedmałżeński. Jest to dość obszerny formularz, dlatego na spisanie protokołu trzeba sobie zarezerwować kilkadziesiąt minut. Przygotujcie się na serię pytań o wasze dane (aktualne miejsce zamieszkania, wykształcenie, wykonywany zawód), ale też o waszą znajomość (od kiedy się znacie, czy wasi rodzice zgadzają się na małżeństwo, etc.).
Przed ślubem w parafiach narzeczonej i narzeczonego będą wygłoszone zapowiedzi, czyli publiczne ogłoszenie o planowanym ślubie. Ogłaszane są przez dwie niedziele z rzędu, a wierni dowiadują się z nich kto, kiedy i gdzie zamierza się pobrać. W większych miastach zapowiedzi bywają jedynie wywieszane na przykościelnej tablicy ogłoszeń. Przy spisywaniu protokołu przedmałżeńskiego jedno z was – to, które należy do parafii innej niż ta, w której bierzecie ślub – dostanie od księdza specjalną kartkę, którą musi zanieść do kancelarii swojego kościoła, aby tam móc zamówić zapowiedzi. Po około dwóch tygodniach trzeba odebrać zaświadczenie o ich dwukrotnym wygłoszeniu i przy następnym spotkaniu przekazać je księdzu, który będzie wam udzielał ślubu.
Fot. Monika Ważna
Ostatni miesiąc przed ślubem: wizyta w USC
Jeśli bierzecie ślub konkordatowy, czekają was jeszcze dwie wycieczki do Urzędzu Stanu Cywilnego.
Pierwsza: po odpis skrócony aktu urodzenia. Dokument ten jest ważny przez trzy miesiące i uzyskuje się go w urzędzie właściwym ze względu na miejsce urodzenia. Można go dostać od ręki, chyba że zamawiacie odpis drogą korespondencyjną, wówczas trzeba zadzwonić do urzędu i spytać o czas oczekiwania. W każdym wypadku trzeba za niego zapłacić 22 zł.
Drugi raz do USC idziecie razem i musi to być urząd właściwy dla miejsca zameldowania jednego z was. Koniecznie trzeba mieć przy sobie dowód osobisty. Cała wizyta nie powinna trwać dłużej niż 40 minut, ale też trzeba ją wcześniej zaplanować (wybrać odpowiedni dla was termin, sprawdzić godziny urzędowania i dojazd, zapowiedzieć chwilową nieobecność w pracy, etc.).
Urzędnik spisze wasze dane, zapyta czy jesteście pełnoletni i czy wstępowaliście już wcześniej w związki małżeńskie. To ważny moment też z innego powodu: właśnie wtedy przyszła żona wybiera nazwisko, które będzie nosiła po ślubie. Może pozostać przy panieńskim, przyjąć nazwisko męża, albo nosić podwójne. Znane są też przypadki, kiedy to mąż przyjmuje nazwisko żony.
Następnie udacie się do kasy urzędu, gdzie trzeba wnieść opłatę (84 zł) za sporządzenie aktu zawarcia małżeństwa. Z dowodem wpłaty wracacie do osoby, z którą rozmawialiście wcześniej, a ona wręczy wam kopertę z dokumentami, której nie możecie otworzyć. Trzeba ją przekazać księdzu na ostatnim spotkaniu przed ślubem. Dla ciekawych tego co jest w środku: to zaświadczenie o tym, że nie istnieją żadne prawne przeszkody uniemożliwiające wam zawarcie małżeństwa. Oczywiście, o ile takowe rzeczywiście nie istnieją.
Ostatnie spotkanie z księdzem najlepiej zaplanować na 2-3 tygodnie przed ślubem. Wtedy przekazujecie duchownemu wspomnianą białą kopertę z USC i zaświadczenie o wygłoszeniu zapowiedzi w parafii drugiego z przyszłych małżonków. Upewnijcie się też, czy dopełniliście wszystkich formalności. Podajcie dane osób, które będą waszymi świadkami (od świadków wymaga się jedynie okazania dowodów osobistych, więc ich rola nie wymaga specjalnych przygotowań). Warto omówić także szczegóły ceremonii, takie jak dekoracja kościoła czy oprawa muzyczna. To spotkanie to często ostatni moment na zadanie wszelkich pytań, które przyjdą wam do głowy w związku z ceremonią. Im więcej wątpliwości wyjaśnicie, tym spokojniejsi będziecie w kolejnych dniach przygotowań.
I już naprawdę ostatni obowiązek: spowiedź. Każde z narzeczonych musi pójść do niej dwa razy, najpierw na kilka tygodni przez ślubem, a następnie na dzień lub dwa przed złożeniem przysięgi. Obowiązek ten nie dotyczy tych, którzy ślub kościelny biorą jako osoby niewierzące.
Takie jednostronne śluby są coraz częstszym zjawiskiem i dla większości duchownych, zwłaszcza w większych miastach, są już rzeczą zupełnie normalną. Jedynym warunkiem, jaki musi spełnić osoba niewierząca, jest zgoda na to, aby dzieci urodzone w takim małżeństwie zostały wychowane po katolicku. Ślub katolika z osobą niewierzącą wygląda właściwie tak samo jak każdy inny, z tą różnicą, że ten, kto nie jest katolikiem, po złożeniu przysięgi nie przyjmuje komunii. Taka deklaracja zostanie zapisana w protokole przedmałżeńskim.
Ile to wszystko kosztuje?
Niestety, nawet skromny ślub to spory wydatek, a i w Kościele musicie się liczyć z kilkoma opłatami, które trzeba albo po prostu wypada wnieść. Tu sprawa jest o tyle delikatna, że wbrew krążącym opowieściom o kościelnych cennikach, w rzeczywistości duchowni niechętnie rozmawiają o pieniądzach wprost. „Co łaska” może więc oznaczać bardzo różne kwoty. Można oczywiście podejść do sprawy indywidualnie i po prostu dać tyle, ile możecie i uważacie za słuszne. Jeśli jednak obawiacie się, że wasza ofiara będzie za niska lub wręcz przeciwnie, przesadnie wysoka, w miarę możliwości zróbcie mały wywiad środowiskowy. Znajomi i sąsiedzi mogą być lepiej zorientowani w lokalnych zwyczajach.
Za co trzeba zapłacić:
- Świadectwo chrztu. Opłata za jego wydanie na ogół jest symboliczna. W zależności od lokalnie panujących obyczajów, powinniście przygotować od 10 do 30 złotych, ale znajdą się pewnie zarówno tacy księża, którzy pieniędzy w ogóle nie będą chcieli przyjąć, jak i tacy, którzy wyraźnie dadzą do zrozumienia, że oczekują wyższego nominału.
- Nauki przedmałżeńskie też są płatne, chociaż zdarzają się kursy darmowe, zwłaszcza te, na które trzeba chodzić przez kilka tygodni. Natomiast opłata za nauki weekendowe lub jednodniowe najczęściej jest z góry określona i uzasadniona kosztami organizacyjnymi (od 80 zł od osoby za kurs 1-dniowy, do nawet 200 zł za nauki trwające cały weekend).
- Zapowiedzi to wydatek rzędu 50-100 zł.
- Ślub. Oficjalnie nie ma czegoś takiego jak „opłata za ślub” i rzecz nazywa się: „ofiara na rzecz kościoła”. Podobnie jak w przypadku świadectwa chrztu, nie ma odgórnie ustalonego cennika, tylko rząd wielkości jest inny, od 200-300 złotych do 500 czy nawet 1000. W tej sprawie też warto popytać znajomych i zastanowić się, jaka waszym zdaniem kwota będzie rozsądna. Opłatę daje się księdzu na ostatnim spotkaniu przed ślubem. Można też poprosić o jej przekazanie rodziców czy świadków tuż przed uroczystością.
- Oprócz ofiary za ślub, wypada zapłacić organiście. O jego wynagrodzenie możecie bez obaw zapytać proboszcza, który powie, jaka kwota będzie odpowiednia i w jaki sposób najlepiej ją przekazać.

