Ślub i dzieci… te dwa pojęcia idą zwykle w parze. Co innego dzieci na ślubie. Zwłaszcza cudze i rozkrzyczane. Mogą zepsuć najlepiej zaplanowaną uroczystość. Co zrobić żeby tego uniknąć? Czy rzeczywiście dzieci na weselu muszą oznaczać katastrofę?
Kościół po brzegi wypełniony gośćmi, uroczysta cisza, ksiądz wypowiada najważniejsze w naszym życiu słowa „Ja Anna, biorę ciebie Macieju…“, kiedy z trzeciej ławy słychać donośny głosik „Nudzi mi się. Mogę iść poskakać po kałużach?“ Potem ostra wymiana zdań, płacz i wściekły tata główną nawą wyprowadza za ramię wierzgającego nogami chłopczyka. Taka scenka to klasyk uroczystości ślubnych. Z wesel znamy także spoconych kawalerów w granatowych garniturkach, którzy z upodobaniem leją gości wodą z plastikowych karabinów i śpiące na złączonych krzesłach sześcioletnie księżniczki. Co zrobić, żeby nasz ślub był inny? Jak zapanować nad niesfornymi małymi gośćmi, żeby ten wieczór pozostał niezapomnianym wspomnieniem?
Żeby zobaczyć cały artykuł zarejestruj się lub zaloguj
Zarejestruj się... ZA DARMO!
- Będziesz się cieszyć dostępem do:
- Setek artykułów
- Tysiąca zdjęć
- Wspaniałych narzędzi
- Spersonalizowanej strony ślubnej










